Ostatni tydzien spedzilysmy na urugwajskiej plazy w La Paloma. Zjezdzaja sie tu chyba wszytskie nastolatki z Urugwaju i Argentyny, a imprezy zaczynaja sie o 4 nad ranem i trwaja kiedy slonce znajduje sie w zenicie. Byl to nasz czas relaksu, podczas ktorego jedyna aktywnoscia jaka wykazywalysmy byla zmiana boku lezenia, pojscie po cos do jedzenia lub piwko do sklepu :). Ale po dosyc intensywnym przemieszczaniu sie w ostatnich dniach i ciaglych zmianach miejsc czulysmy, ze tego wlasnie potrzebujemy.
Po La Palomie natomiast nasze drogi z Karolina na chwile sie rozeszly. Karolina pojechala zobaczyc wodospady Iguazu - przyjemnosc, na ktora mnie juz niestety nie starczylo funduszy. Nie zaluje jednak. Moze przez chwile. Jednak po tym jak to uroczo podsumowala moja przyjaciolka: ¨z drugiej jednak strony, zostawmy sobie cos na reszte zycia - bo co my, Mona, bedziemy zwiedzac na emeryturze?¨ przestalam :).
Podczas gdy Karolina zmierzac sie bedzie z potega wodospadow (sama czekam z niecierpliwoscia na relacje) ja postanowilam spedzic kilka spokojnych dni w Colonia del Sacramento. Jest to niezwykle urokliwe miasteczko, z brukowanymi uliczkami, starymi domami i zachodami slonca na horyzoncie oceanu, jednymi z piekniejszych jakie widzialam. To moje ostatnie chwile opoczynku, nastepne bedzie Buenos...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz