środa, 9 grudnia 2009

Uyuni


Po szczesliwym wyjezdzie z Tupizy szczescie opuscilo nas na chwile w Uyuni, gdzie niesprawny bankomat sprawil, ze mialysmy zostac tam dluzej niz planowalysmy. Wluczenie sie bez celu i bez pieniedzy po dwoch ulicach na krzyz dluzylo nam czas niesamowicie. A na dodatek obie walczylysmy wtedy z biegunka, wiec czas spedzony w Uyuni powiedzmy sobie szczerze nie nalezal do przyjemnosci.

Kiedy naprawiono bankomat moglysmy ruszyc w dalsza droge. Wykupilysmy trzydniowa wycieczke jeepem na Salar de Uyuni, w trakcie ktorej oprocz najslynniejszych salarow zobaczylysmy piekne gory, laguny, pustynie i wulkany. Wrazenia naprawde niesmowite, choc zmacone nieco przez znudzonych podrozujacych z nami Izraelczykow. Na szczescie w samochodzie byla tez sympatyczna para Greg i Manuel ze Szwajcarii, z ktorymi bardzo sie polubilismy i spontanicznie postanowilismy podrozowac przez jakis czas razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz