
Do Tupizy trafilysmy zupelnie spontanicznie. Skusily nas zapewnienia innych podroznikow o niezwyklosci tego miejsca. Mimo tego, ze w pewnym momencie mialysmy wrazenie sie sie nie wydostaniemy z tego miasta (bilet na pociag zostal przez nas wrecz wywalczony) decyzja o przyjezdzie tutaj byla najzupelniej trafna. Jest to miasteczko rodem z dzikiego zachodu, otoczone czerwonymi gorami i kanionami. A skoro dziki zachod nie moglysmy sobie odmowic przejazdzki konnej po oklicy. Wyposazone w prawdziwe kowbojskie kapelusze moglysmy chociaz przez chwile poczuc klimat tamtych dzikich czasow.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz