czwartek, 12 listopada 2009
Pozegnanie Peru
Jestesmy w Puno, lezacym nad Jeziorem Titicaca, niedaleko granicy boliwijskiej. Dokladnie po miesiacu konczymy nasza podroz po Peru. Dla mnie ta podroz to wszyscy ludzie, ktorych tu spotkalysmy, wszystkie wymienione usmiechy i pozdrowienia. To ciekawe spojrzenia, szepty i pytania. To wszystkie rozmowy, ktore tu odbylysmy, zarowno te o sprawach waznych, jak i te o blahostkach. To zarty, muzyka i okropne jedzenie. To mate de coca i cafe con leche. To urocza masza w kosciele, ciemnoskory Chrystus i fiesta na cmantarzu. To nasi przyjeciele - Carmen, Rafael, John, para francuzek; ci, ktorych imiona znamy i ci, ktorzy pozostali anominowi. Miasta i miejsca byly pieknym tlem tych spotkan, ktore niech jak najdluzej goszcza w naszej pamieci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz