- przebieganie przez ulice przed rozpedzonymi samochodami, ktore na widok pieszego wcale nie zwalniaja; tutaj przy braku oznakowan, sygnalizacji swietlnej i jakichkolwiek zasad ruchu drogowego wygrywa ten, komu uda sie pierwszemu przebiec lub przejechac;
- brak papieru toaletowego w ubikacjach sprawil, ze podstawowym wyposazeniem naszych podrecznych torebek stal sie ten, jakze deficytowy, produkt;
- brak chleba; to chyba doskwiera nam najbardziej i jestesmy wiecznymi poszukiwaczkami wszelkich produktow spozywczych, ktore moglyby zastapic nam rodzime wypieki. Niestety tosty, krakersy, slodkie bulki i cienkie placki nie sa w stanie zadowolic naszych przyswyczajonych do pszennych buleczek i razowca podniebien;
- czasem cierpimy tez na brak dobrej kawy (Monika cierpi strasznie!), ale to przynajmniej w moim przypadku swobodnie zastepuje herbata z lisci koki;
- standardem staly sie tez komplementy, pogwizdywania i cmokniecia na nasz widok gdziekolwiek sie pojawimy; pomimo prezentowanej przez nas zupelnie przecietnej urody, tutaj traktowane jestesmy jako okazy niebywalej pieknosci, czego objawy Monike stale denerwuja, a ja nie wiem czy bede potrafila bez tego zyc ;)
Adios!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz