La Paz bylo miejscem, ktorego osobicie troche sie obawialam. Po nieznosnie glosnej, meczacej i malo przyjaznej Limie spodziewalam sie czegos podobnego. Jednak miasto to pozytywanie mnie zaskoczylo (oczywiscie w swojej kategorii wagowej). Nie bylysmy na kazdym kroku niemalze zmuszane do korzystania z restauracji i kupowania pamiatek. Mozna sie tu czuc swobodnie. Rzecz jasna nie jest to miasto, w ktorym chcialoby sie zostac na dluzej. Ciagle wdychanie klebow spalin, od ktorych wieczorami bolala nas glowa, spanie w 3 bluzkach i ogladanie min. jednej ulewy z okna hostelu to nie jest to co z Karolina lubimy najbardziej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz