Dzungla pomimo nieznosnie wysokiej temperatury powietrza, natretnych moskitow i przedziwnych odglosow dzikich zwierzat w nocy to miejsce zachwycajace soczystoscia kolorow, roznorodna roslinnoscia i wieloscia niespotykanych zwierzat. Miejsce meczacych wedrowek w poszukiwaniu kryjowek anakondy i spokojnych godzin spedzonych w rozbujanym na wierze hamaku; radosci w pierwszej zlowionej w zyciu ryby i strachu przed dotykiem dziwnych ssakow wodnych plywajachy z nami w rzece; to widoki leniwych szczurow blotnych, nieruchomych aligatorow i bajecznie kolorowych ptakow; to wieczorny spacer po lesie i swiecace oczy wezy; to dotyk szorstkiej skory malenkiego gada; to rozmowy przy ognisku i atmosfera totalnego relaksu i bezpieczenstwa w bliskosci dzikiej natury. Dla mnie to najlepsze miejce, gdzie do tej pory bylysmy. Pozostawia po sobie milion najmilszych wspomnien. Pomimo tego, ze okupione meczaca dwudziestogodzinna podroza w autobusie, setka nowych ugryzien komarow, kleszczami, ktore bezczelnie przyczepialy sie do naszego ciala, spalona skora i litrami wylanego potu. Wszystko to nic! Bylo po prostu bosko!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ale fajna dżungla!
OdpowiedzUsuńej a co to są za zwierzęta w rzece takie brązowe z dzwinym pyskiem?
To sa kapibary, takie wielkie szczury ;)
OdpowiedzUsuńO MATKO ale wam zazdroszczę =-) fantastyczne przeżycie!
OdpowiedzUsuń