wtorek, 3 listopada 2009

Arequipa


Nasze pierwsze dni w Arequipie sa naprawde bardzo przyjemne. Miasto jest piekne i znacznie mniej napastliwe w stosunku do turystow niz Cuzco. Zwiedzanie rozpoczelysmy od wizyty na tutejszym cmenarzu, no bo coz mozna bylo zrobic, gdy dotarlysmy tutaj w Dniu Zmarlych. O obchodach tego swieta pisze Monika, wiec ja ogranicze sie tylko do stwierdzenia, ze w Peru kazda okazja jest doskonalym pretekstem do fiesty :)

Dzis odwiedzilysmy dwa bardzo interesujace miejsca. Klasztor sw. Katarzyny, ktory sam w sobie jest niewielkim i bardzo klimatycznym miastem, z waskimi uliczkami, kaplcami, ogrodem i wlasnym cmantarzem. Wciaz zyja tam dominikanskie mniszki oddane modlitwom i medytacjom.

Drugie miejsce to muzeum poswiecone ofiarom z dzieci skladanym przez Inkow na szczytach gor i wulkanow. W ofierze skladano tylko wybrane najzdolniejsze, czyste, niewinne i zdrowe dzieci. Ich poswiecenie mialo przeblagac bostwa i zabobiec erupcjom wylkanow i trzesieniom ziemi. Odkryte stosunkowo niedawno, bo w latach 90-tych XX wieku grobowce zawieraja szczatki dzieci w wieku 12-13 lat. W muzeum prezentowane jest cialo dziewczynki znalezionej na szczycie najwyzszego w okolicy wulkanu Ampato, gdzie zamarzla okolo 500 lat temu.

Po tych dwoch tygodniach w Peru do perfekcji opanowalysmy poruszanie sie komunikacja miejska i nie straszne sa juz nam na maksa zatloczone combies (czyli male busiki, o ktorych pisalam w Limie). Dzieki temu coraz smielej oddalamy sie z zaturyszczonego centrum miast i odkrywamy mile dzielnice na obrzezach. Pozwala nam to tez olewac nieustannie trabiacych na nas taksowkarzy, do ktorych czujemu niechec od pierwszego dnia naszego pobytu ;)

1 komentarz:

  1. trafilem tu z opuźnieniem ale wlaśnie nadrobilem zaleglości w czytaniu relacji:) widzę że się rozkręcacie, trzymam kciuki za wyprawę

    OdpowiedzUsuń