

Przyjechalysmy do Nazca i po raz kolejny dalysmy sie skusic na uslugi posrednika, ktory zlapal nas na dworcu. Juz wiele razy obiecywalysmy sobie, ze nigdy wiecej nie zgodzimy sie na `przysluge´ takiego naganiacza, ale poniewaz utargowalysmy naprawde duzo postanowilysmy jednak ulec. Wszystko na szczescie potoczylo sie szczesliwie i czterdziesci minut w malutkiej i trzesacej sie na wszystkie strony awionetce bylo naprawde niezapomnianym przezyciem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz