
Po ciagnacych sie w nieskonczonosc godzinach spedzonych w samolotach i na lotniskach wyladowalysmy w koncu w Limie. Miasto wielkie i halasliwe, troche meczace. Poza tym az wstyd sie przyznac, ale zostalysmy niemolosiernie oszukane przez taksowkarza, co popsulo nam troche humory. Coz ... musimy bardziej miec sie na bacznosci. Pomimo tego niemilego zdarzenia jestesmy w dobrych nastrojach i powoli zaczynamy czuc klimat poludniowoamerykanski. Jutro ruszamy do Pisco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz